Piękne dłonie – magiczna maska

Piękne masz dłonie – powtarza często mój mąż i wiem – jestem pewna – że nie są to tanie komplementy nastawione na uzyskanie jakiejś korzyści. Wie, bo od lat regularnie i pieczołowicie o swoje dłonie dbam. I wiem, jak o nie dbać. O tym zaś, że dbać o nie trzeba, od zawsze przypominała mi mama – sama będąca właścicielką pięknych, klasycznych, wypielęgnowanych dłoni. Dłoni budzących zazdrość u jej koleżanek i…u mnie. To ona wpoiła mi, że nie tylko zadbana twarz się liczy i że dłonie naprawdę są wizytówką człowieka. Ją reprezentowały skutecznie. Zyskiwała dzięki nim…rzesze adoratorów.
Mama dbała o swoje dłonie prostymi metodami. Innych stosować nie musiała – jej skóra była naturalnie dobrze napięta i nawilżona. Wystarczyło więc, że po każdym kontakcie z wodą oraz przed snem wcierała w nie klasyczny krem. Moim dłoniom to nie wystarcza. Ja mam inny patent. I choć internet roi się od różnych porad, ja korzystam tylko z jednej, od lat wypracowanej, efektywnej. To maseczka, którą stosuję trzy razy w tygodniu – potrzebne będą do niej jedynie:
1 Łyżka bardzo tłustego kremu
1 mała łyżeczka oleju olejku rycynowego
2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
Składniki mieszamy, lekko podgrzewamy, po czym nakładamy na dłonie na (niestety aż!) 30-40 min – można użyć foliowych rękawiczek. Po tym czasie zmywamy maskę i – voila!

Comments are closed.